🐈 Dlaczego Nie Piję Alkoholu
Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka podobnie działającego do alkoholu -przysługuje 10 punktów karnych oraz natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy. Spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu innych osób lub mieniu w wielkich rozmiarach podlega
Megan Fox zdradziła, dlaczego nie pije alkoholu . Wiadomości. Czwartek, 22 lipca 2021 (15:34) "Teraz nie piję, właśnie dlatego. Miałam spore kłopoty z powodu tego, co powiedziałam
Jak ograniczyć picie alkoholu? Skutki zdrowotne picia alkoholu; Ograniczenie picia alkoholu. Rezygnacja z picia alkoholu nie zawsze przychodzi łatwo. Jest przecież wiele "powodów", aby się napić. Spożywanie alkoholu związane jest zarówno z pozytywnymi wydarzeniami, jak np. zaręczyny, awans w pracy, jak i z tymi przykrymi, np
Przed dalszą jazdą powstrzymał go inny kierowca – Auto / Moto. Jadąc wężykiem, kosił znaki drogowe. Przed dalszą jazdą powstrzymał go inny kierowca. Ponad 3 promile alkoholu w organizmie miał kierowca BMW X5, który jadąc DK12 stwarzał duże zagrożenie na drodze. Odważne zachowanie innego uczestnika ruchu pozwoliło uniknąć
Skutki nadużywania alkoholu 1. Cele lekcji a) Wiadomości . Uczeń: zapoznaje się z informacjami na temat powodów picia alkoholu i wpływu alkoholu na organizm człowieka. zapoznaje się z pojęciem upojenia alkoholowego i alkoholizmu, zapoznaje się ze źródłami i konsekwencjami nałogu alkoholowego,
Patrycja Kujawa to młoda projektantka, która dzięki Dodzie dała się poznać szerze publiczności. Rabczewska nosi jej kreacje nie tylko na scenie, a podczas ostatniego pokazu Kujawy zasiadła w pierwszym rzędzie. Wydarzenie połączone było z eventem fundacji Luberty Pomagają prowadzonej przez Ewę i Tomasza Lubertów.
Wątroba należy do grupy najważniejszych gruczołów w organizmie. Sięganie po alkohol od czasu do czasu nie zaszkodzi jej kondycji. Natomiast nadmierne spożywanie wysokoprocentowych napojów może mieć negatywnie skutki dla całego organizmu, w szczególności dla wątroby. W celu jej regeneracji należy bezwzględnie zrezygnować z picia alkoholu, a także wprowadzić do swojego menu
Czyli, pijani, choć nic nie wypili. Auto Świat. Śladowe ilości alkoholu zawarte w takich napojach nie spowodują oczywiście u nikogo stanu upojenia, ale wystarczą, żeby przez kilkanaście minut od ich wypicia alkomat pokazywał nawet ponad 1 promil!
Przejawia się to między innymi w przestrzeganiu dziesiątego punktu Prawa Harcerskiego, który mówi: Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych. Warto zaznaczyć, że przestrzganie tego punktu to nie tylko zadanie młodych harcerzy, poniżej 18 roku życia. Warto zobaczyć i posłuchać
Bo świetnie rozumiałam, dlaczego Monika wolała iść do tamtych znajomych niż zostać ze mną. Różnicę stanowił gin z tonikiem. Oraz zapewne kilka innych gatunków alkoholi. Nagle to do mnie dotarło: od wielu, wielu lat nie spotkałam się z żadną z moich przyjaciółek bez alkoholu. Czy to było wino, tequila, czy kolejne eleganckie
Nie piję, bo kocham Przez wiele lat był jak statystyczny Polak, który wypija sporo alkoholu przy różnych okazjach. Jednak przyszedł czas, kiedy postanowił
Nie wie, dlaczego tak spore ilości alkoholu są wykrywane w jego krwi. W dokumentacji medycznej, w rozpoznaniu obok napadu padaczki, jest upojenie alkoholowe. Pacjent tłumaczy, że za każdym razem atak zaczyna się najczęściej od drętwienia prawej ręki, później nogi, a na końcu całego ciała aż do utraty przytomności.
5EwTY. Mawiamy, że alkohol jest dla wszystkich, ale powinno się mówić prawie wszystkich. Dla zaraz wsiadającego kierowcy nie jest. Dla dziecka nie jest. Dla kobiety w ciąży nie jest i dla osoby przyjmującej większość leków nie jest. Ile jednak musi się nagimnastykować osoba nie będąca w żadnej z tych grup to wie tylko ona. Bo jak to: możesz a nie wypijesz za zdrowie wujka Staszka, Nowy Rok czy piąteczek-piątunio?Abstynencja niejedno ma imięCałkowite czy też okazjonalne odmówienie lampki wina do obiadu, drinka na imprezie czy piwa na grillu to właśnie abstynencja. Zwykle powody niepicia alkoholu możemy podzielić na dwie grupy: pierwotną i wtórną. Ta pierwsza to osoby, które nie miały i nadal nie chcą mieć nic do czynienia z alkoholem. Nawet leki wybierają bez promili. Są to często abstynenci z przeszłością, najczęściej rodzinną. Ich wcześniejszy etap życia z upojeniami alkoholowymi, a nierzadko przemocą fizyczną, psychiczną czy materialną jest na tyle siedzący z tyłu głowy, że nawet przez myśl nie przejdzie im wypić choćby na setnych urodzinach ukochanej babci. To osoby często korzystające z terapii dla DDA, ale także np. ofiary pijanych kierowców. Druga grupa to osoby uzależnione po terapii lub takie, które same zaprzestały picia. One nie chcą wracać do niepicie jest takie dziwne?Bycie alkoholikiem jest piętnowane. To powód do wstydu. Ale z drugiej jednak strony picie „od święta” to przecież taka norma. A że w kalendarzu świąt nie brakuje, a i rodzina czasem skora do imprez z okazji różnorakich rocznic czy miesięcznic, to zliczając je wszystkie wychodzi, że łatwo podnieść statystyki picia alkoholu w Polsce. Zacznijmy od Sylwestra, później są pewnie czyjeś urodzin, imieniny (np. córka mi podpowiada, że niedawno lis Lucek je miał), zaraz będzie Dzień Babci i Dziadka, później Walentynki, znowu jakieś urodziny czy imieniny, Dzień Kobiet, Mężczyzn, Chłopaka i mam nadzieję, że chociaż Dzień Dziecka z soczkiem. Potem weekendy majowe, wszystkie długie weekendy, ogólnie wszystkie weekendy, lato i wakacyjne wyjazdy, na których przed lotem jakąś małpkę dla rozluźnienia można zamiast melisy [cipher], CC BY-SA przy każdej z tych okazji albo chociaż niektórych odmawiasz sięgnięcia po kieliszek, zwykle zapada „a dlaczego?”. Na jednej z grup dotyczących savoir-vivre’u pojawił się post dotyczący osoby niepijącej. Chciała ona otrzymać dobrą wymówkę, by odmawiać picia w towarzystwie. Padały różne propozycje: od zwykłego „nie piję”, które nie do końca działało, po zapewnienia o ciąży, uprawianiu sportu, braniu leków. Ktoś jednak zwrócił uwagę, że przecież to tylko wybór i nikt nie powinien wtrącać się w powody, z jakich nie pijemy. Jeśli nie lubię kaszanki, nikt nie drąży. Kiedy nie piję soku pomidorowego nikt nie ma ze zrozumieniem moich pobudek problemu. Nie lubię, nie muszę. Ale alkohol to jakby inny środek spożywczy – go piją durne stereotypyA może dlatego piją, bo kto nie pije, ten kapuje, albo chociaż rozwozi rozbawione towarzystwo do domów i układa do łóżeczka? Wiele relacji jest budowana przy kieliszku, bo przecież pijany mówi prawdę i można mu zaufać. Bruderszaft z przyjacielem, czasem dopiero sprzed chwili, aż głupio się nie napić. A jeżeli tego nie zrobisz, to znaczy, że coś jest nie tak w relacji, albo dajesz komunikat, że nie chcesz tego kontaktu w żaden sposób podtrzymywać. Pojawiają się pytania: dlaczego się ze mną nie napijesz? Co jest ze mną nie tak? Co jest z tobą nie tak? Co jest między nami nie tak? A przecież osoba, która Cię rozumie, nie ma problemu, by zrozumieć że nie chcesz pić. Prawdziwy przyjaciel nawet nie ma problemu, by przy Tobie nie Wy spotkaliście się z namawianiem do picia niepijących?
fot. Fotolia Jakie znamy rodzaje abstynencji? Z uwagi na dużą różnorodność samego środowiska abstynentów zaczęły się pojawiać liczne klasyfikacje tego zjawiska. Z jednej strony podstawą klasyfikacji stały się konkretne substancje. Na tej podstawie wyróżniono następujące typy: abstynencja od alkoholu, narkotyków, papierosów. Każda z tych substancji może się stać przedmiotem abstynencji oddzielnie, substancje mogą także tworzyć grupy. Inną próbą kategoryzacji jest podział utworzony w podgrupie niepijących alkoholu, w której możemy wyróżnić abstynencję pierwotną (osoba nigdy nie miała kontaktu z alkoholem ani napojami alkoholowymi) i wtórną (były doświadczenia z alkoholem i z różnych powodów doszło do decyzji o abstynencji). W tej ostatniej grupie możemy wyróżnić osoby, które odbyły terapię uzależnienia od alkoholu, ale także tych alkoholików, którzy samodzielnie przestali pić. Nie piję, bo chcę coś zmienić W ramach dyskusji między samami abstynentami, zwłaszcza na forach internetowych, można się spotkać z próbami rozróżnienia typów abstynencji. Na tej podstawie można wyróżnić pierwszą grupę opartą nie na fakcie posiadania/nieposiadania doświadczeń z używkami, ale rodzaju motywacji, który stoi za podjęciem decyzji o abstynencji. Z jednej strony można powiedzieć, że do tej grupy należą tzw. abstynenci z przeszłością – osoby uzależnione, które odbyły terapię lub podjęły samodzielną próbę wyleczenia się z nałogu. Dla nich motywem dominującym będzie chęć życia i groźba powrotu do choroby. Przykładem niech będzie jedna z wypowiedzi neofity: „Abstynencja jest dla mnie nowym sposobem na życie od 15 lat, bo miałem dość POPRZEDNIEGO”. Nie piję, bo wszyscy to robią Z drugiej strony możemy wyróżnić grupę abstynentów-nonkonformistów, którzy chcą się przeciwstawić panującym zasadom, normom, światu, w którym przyszło im żyć. Dla nich podstawowym motywem będzie sprzeciw i niezgoda na panujący styl życia oparty na tzw. kulturze picia. Do tej grupy można zaliczyć przede wszystkim abstynencką młodzież, która – będąc z założenia nonkonformistyczna względem świata dorosłych – na pewnym etapie swojego życia wpasowuje się idealnie w tę grupę. Innymi argumentami w tej grupie może być przykład podany przez jednego z abstynentów, który stwierdza: „jestem abstynentem, żeby wyrwać się z osiedla, na którym ambicje zawsze ciągnięte były w dół”. Nie piję, bo to niebezpieczne Trzecia grupa w tej klasyfikacji to abstynenci traumatyczni, którzy mając za sobą trudne przeżycia związane z używkami dotyczące ich samych (konsekwencje zdrowotne, ofiary pijanych kierowców czy innych przestępców będących pod wpływem alkoholu) lub osób im bliskich (problem alkoholu w rodzinie, DDA itd.), chcą przerwać przekazywanie takiego stylu życia innym. Jedną z nich jest abstynentka, która stwierdza: „miałam ciężkie dzieciństwo z alkoholem w tle i postanowiłam nigdy taka nie być”, lub abstynent, który wyznaje: „miałem ojca alkoholika i wiem, co to znaczy uzależnienie”. Zobacz też: Jak rozpoznać współuzależnienie? Nie piję, bo to szkodliwe społecznie Można mówić również o abstynentach społecznych, którzy swoją decyzję tłumaczą problemami społecznymi, jakie wywołuje alkohol. Dla dobra społecznego rezygnują z używania, aby nie „dokładać cegiełki” do i tak już przerażających statystyk dotyczących liczby uzależnionych od alkoholu, ofiar wypadków pijanych kierowców, tragedii ich rodzin. Nie piję, bo to nienaturalne Ostatnią grupę w tej klasyfikacji tworzą abstynenci naturalni, którzy swój wybór opisują jako kontynuację stanu, w jakim się urodzili. Twierdzą, że każdy człowiek rodzi się abstynentem i jest to stan naturalny. Oto wypowiedź jednego z abstynentów, która doskonale wyjaśnia tą motywację: "Wszyscy rodzą się abstynentami i dopiero później z abstynencji rezygnują, jedni szybciej, inni w okolicach 18-tych urodzin. Bardzo elitarna grupka zachowuje ten naturalny stan na dłużej, czasem do końca życia... Alkohol nie jest naturalnym elementem diety, inne stworzenia go nie spożywają i mają się bardzo dobrze. Również nie wszystkie cywilizacje ludzkie odkryły fermentację – Indianie Ameryki Północnej i część mieszkańców wysp Pacyfiku do czasu przybycia Europejczyków alkoholu nie znali w ogóle... Ludzkie ciało sygnalizuje swe potrzeby w zakresie wody i pokarmu, ale nie alkoholu... Jeśli społeczeństwo nie odkryje i nie ujarzmi zjawiska fermentacji alkoholowej, to napoje alkoholowe w nim nie zaistnieją! [...] My po prostu żyjemy naturalnie, tak jak się urodziliśmy. Czy musimy z tego się tłumaczyć?". Nie piję, bo to niezdrowe Drugą grupą typologizacji zjawiska jest stworzona na podstawie dominującej wartości mającej wpływ na wybór takiego sposobu życia. W tej klasyfikacji pojawia się abstynencja zdrowotna, której podstawą jest wartość zdrowia, a osoby żyjące w ten sposób chcą uniknąć konsekwencji zdrowotnych, rozumianych tutaj szeroko (biologicznych, psychologicznych, społecznych). Wśród argumentów za abstynencją tego typu mogą być powody podane przez jednego z abstynentów, który stwierdza, że „nie chce zatruwać organizmu”, czy mówi o „trosce o zdrowie”. Abstynencja taka może wynikać też z tego, że ktoś „źle czuje się po spożyciu alkoholu”. Nie piję, bo to wbrew mojej wierze Drugim typem jest abstynencja o charakterze religijnym. Do tej grupy należą abstynenci skupieni wokół KWC – Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, Apostolskiego Ruchu Księży Abstynentów, Ruchu Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbe czy Bractwa Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbe w Łomży. Podstawą stają się wartości religijne, a życie w abstynencji jest ich wynikiem. Oto egzemplifikacja takiej motywacji: [...] „wybrałem abstynencję, ponieważ używki powodują, że choruje dusza... że nie ma dokąd uciec i prawda nie istnieje”; czy [...] „abstynencja jest dla mnie postem podjętym z miłości do drugiego człowieka [...] Zresztą moja abstynencja jest konkretnym wyrzeczeniem podjętym w intencji wyzwolenia innego człowieka”. Zobacz też: Głód alkoholowy – jak pomóc uzależnionemu? Nie piję, bo jestem harcerzem Kolejną odsłoną zjawiska abstynencji w tym podziale jest abstynencja w ruchu harcerskim, która zapisana w 10 punkcie Prawa Harcerskiego – stała się podstawą kodeksu harcerza. O abstynencji decydują tu wartości o charakterze patriotycznym i, podobnie jak w przypadku abstynentów z powodów religijnych, jest ona wynikiem tej wartości, a nie przyczyną wstąpienia do ZHP. Przykładem może być stwierdzenie przez jedną z respondentek, że wybrała abstynencję, bo „jest instruktorką Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej”. Nie piję, bo chcę żyć świadomie Ostatnią grupą są abstynenci, którzy za podstawową wartość w swoim życiu uważają możliwość kontrolowania siebie. Wybierają ten styl życia, dlatego że „chcą żyć świadomie”. Ze względu na to, że używki uniemożliwiają realizację tej wartości, rezygnują z nich. Dlatego tę grupę można by nazwać abstynentami woluntarystycznymi, których wartość, jaką jest panowanie nad sobą, objawia się nie tylko w tym względzie. Przedstawione powyżej sposoby klasyfikowania interesującego mnie zjawiska się nie wykluczają. W sytuacji konkretnego abstynenta może się zdarzyć tak, że zakwalifikowałby siebie do kilku typów różnych klasyfikacji. I chociaż nie są one zamknięte i mogą być uzupełniane o kolejne typy, do dziś nie doczekały się udokumentowania. Sprawa zostaje jednak kwestią otwartą. Tak duża możliwość kategoryzacji abstynencji zależy od tego, jak konkretna osoba definiuje abstynencję. Zobacz też: Alkoholizm – na czym polega detoksykacja? Fragment pochodzi z książki „Postawa 3x wśród młodzieży – coś więcej niż abstynencja” autorstwa D. Łęckiej (Impuls 2011). Publikacja za zgodą wydawcy. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Mitomania to zjawisko dość powszechnie występujące i to nie tylko u alkoholików. Pojęciem tym określa się patologiczne kłamstwo, czyli najprościej mówiąc, mitomania polega na permanentnym kłamaniu. Przeczytaj nasz artykuł i dowiedz się, czym jest mitomania u alkoholika i jak można z nią różni się mitomania od kłamstwa?Jaki związek z mitomanią ma alkoholizm?Kto najbardziej cierpi na mitomanii alkoholika?Jak leczyć mitomanię u alkoholika?Czym objawia się mitomania u alkoholika? Mitomania to zaburzenie osobowości, które objawia się skłonnością do patologicznego kłamania oraz fantazjowania na swój temat. Przejawia się tworzeniem nieprawdziwych historii na temat swojego życia, stanu zdrowia, osiągnięć. Osoby borykające się z mitomanią swoimi kłamstwami zazwyczaj ulepszają siebie samych, pokazując się jako ludzie lepsi niż są w rzeczywistości. Czynnikami stymulującymi rozwój mitomanii bardzo często są traumatyczne doświadczenia lub nałogi, takie jak alkoholizm czy narkomania. Uzależnienia, nawet zażegnane, uzasadniają skłonności do uciekania się w świat bajkowych fantazji, w których to rzeczywistość ma jasne barwy. Czym różni się mitomania od kłamstwa?Warto zdać sobie sprawę z tego, że mitomania to nie jest zwykłe kłamstwo. Mitoman bardzo często nie zdaje sobie sprawy z tego, że kłamie. W przeciwieństwie do kłamstwa, które ma charakter celowy, inicjacyjny i służy osiągnięciu konkretnych korzyści, mitomania nie ma żadnego konkretnego celu. Mitoman tworzy własną wizję siebie oraz swojego życia i co najważniejsze – jest w tym bardzo przekonujący. Osoby z takim zaburzeniem często nie rozpoznają prawdy od kłamstwa. Co więcej, mitoman zwykle przeciwstawia się wszelkim próbom polemiki, jakie pojawiają się ze strony osób, chcących udowodnić mu nieprawdę. Jaki związek z mitomanią ma alkoholizm?W swoim życiu alkoholicy stosują całą masę zaprzeczeń, tłumaczeń, wizji. Wypierają problem i udają, że go nie ma. Alkoholik żyje w iluzji, co fachowo określa się mechanizmem iluzji i zaprzeczenia. Świat marzeń, złudzeń i nierealnych planów wypiera logiczne myślenie. Osoba uzależniona utwierdza siebie i innych, że przecież w jej zachowaniu nie ma nic złego. Chory tkwi w przekonaniu, że jego problem alkoholowy nie dotyczy. Przecież on może przestać pić w każdej chwili i święcie wierzy w to, że jak postanowi ,,od jutra nie piję”, to tak będzie. Osoba uzależniona szuka ciągle tłumaczeń dla swojej żony, pracodawcy, rodziców. Alkoholik potrafi w chwilę znaleźć powód, dlaczego nie zjawił się w pracy, dlaczego nie odebrał dzieci z przedszkola czy nie zrobił zakupów. Często nawet tak potrafi zniekształcić rzeczywistość, iż winą za swoje picie obarcza najbliższych. W świecie iluzji trudno jest dostrzec powody, dla których warto jest zerwać z nałogiem. Łatwo jest natomiast znaleźć wiele pretekstów, by znowu zacząć pić. Można więc śmiało powiedzieć, że osoba uzależniona od alkoholu żyje w permanentnym kłamstwie, czyli tworzy własną wizję siebie i swojego życia, w którym to alkohol jest na pierwszym miejscu. Mitomania pozwala alkoholikowi sięgać po alkohol i nie stawiać czoła najbardziej cierpi na mitomanii alkoholika?Osobami szczególnie narażonymi za manipulację ze strony alkoholika są jego najbliżsi – żona, dzieci, rodzice, przyjaciele. To oni chcą najbardziej pomóc uzależnionemu wyjść z nałogu, jednak on robi wszystko, by im w tym przeszkodzić. Wtedy może bezkarnie pić, a winą za swój stan obarczać innych. Niestety, oprócz mitomanii, uzależniony często stosuje inne, zdecydowanie gorsze techniki, takie jak przemoc psychiczna czy fizyczna. Każdą z tych metod stosuje wtedy, gdy mu zależy, aby się napić i nie ponieść żadnych konsekwencji. Jak leczyć mitomanię u alkoholika?Leczenie mitomanii u alkoholika wiąże się z podjęciem terapii odwykowej. Najtrudniejszym, a zarazem najważniejszym krokiem wychodzenia z nałogu jest uświadomienie osobie uzależnionej, że jest chora i nakłonienie ją do podjęcia terapii uzależnień. Nie istnieją żadne farmakologiczne środki walki z alkoholizmem. Najefektywniejszą formą leczenia choroby alkoholowej są terapie indywidualne i grupowe prowadzone w formie zamkniętej. Leczenie uzależnienia ma na celu nauczenie chorego życia bez alkoholu, zmianę jego zachowań społecznych. Podczas terapii uzależniony poznaje sposoby na pokonanie głodu alkoholowego, dowiaduje się, jak radzić sobie w codziennych sytuacjach bez sięgania po trunki. Źródła:,,Medyczne aspekty uzależnienia od alkoholu”, pod red. M. Wojnara, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Warszawa 2017.,,Alkoholizm: mianownictwo, rozpoznanie, leczenie i zapobieganie”, Jaroslav Skála, Państ. Zakład Wydawnictw Lekarskich, 1966.
Ludzi online: 85, w tym 0 zalogowanych użytkowników i 85 gości. Użytkowników: 13505, obrazków: 17343, w tym dodanych dziś: 0, wczoraj: 0 przedwczoraj: 0, czekających na rozpatrzenie: 27 Kopiowanie wskazane za podaniem źródła.
Alkohol - jak chrześcijanie powinni mieć do niego stosunek i czy w ogóle powinni go pić? 46 lat temu Pan łaskawie zbawił mnie od życia grzesznej destrukcji - narkomanii i upijania się. Od tamtego dnia aż do dziś nigdy nie brałem narkotyków ani nie wziąłem łyka alkoholu poza spożywaniem wieczerzy Pańskiej. Czy wierzę, że Pismo Święte wymaga całkowitej abstynencji od wszystkich wierzących? Nie. Czy wierzę, że Jezus dosłownie zamienił wodę w wino w 2. rozdziale Ewangelii Jana, nawet jeśli wino nie było tak sfermentowane jak dziś? Tak. Czy wierzę, że niektórzy chrześcijanie mogą pić niektóre napoje alkoholowe umiarkowanie, nie grzesząc wobec Boga? Z pewnością. Nie występuję więc jako czyjś sędzia ani nie staram się komukolwiek narzucić swoich przekonań. Po prostu chcę podzielić się z wami tym, dlaczego wstrzymuję się od alkoholu od 46 lat, bo często zadawano mi to pytanie na przestrzeni lat. Po pierwsze, choć kochałem narkotykowy haj i upijanie się, zanim zostałem zbawiony, to nie lubiłem smaku alkoholu. Kiedy zrezygnowałem z upijania się, to picie przestało mnie interesować. Nie miałem żadnej pokusy ani pragnienia. Inaczej było z moją żoną Nancy, która narodziła się na nowo w 1974 roku. Ona lubiła smak alkoholu i upijanie się, zanim została zbawiona. Więc ona nie miała wątpliwości czy powinna unikać nawet smaku alkoholu, gdy była już w Panu. Po co igrać z ogniem? Z piciem wiązały się w jej życiu tylko grzeszne skojarzenia. Po drugie, kościół, w którym Nancy i ja nawróciliśmy się, praktykował całkowitą abstynencję, więc to stało się i naszą praktyką. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, by pastor nauczał o tym w tamtych latach. Nauczyliśmy się tego od innych wierzących. Niektórzy z nich również dużo pili przed zbawieniem. Dla nich również dość naturalne było, że przecięli tę nić łączącą ich ze światem. Po trzecie, zacząłem głosić w 1973 r. w wieku 18 lat, więc szybko zaczęto mnie uznawać za lidera na pewnym poziomie. Jaki dawałem przykład? Czy gdyby inni poszli za mną, to otrzymaliby pomoc czy zranienie? Dla mnie był to jeszcze jeden powód, by nie pić w towarzystwie, bo wielu wierzących miało problem z piciem przed zbawieniem, a inni nadal zmagali się z tym już po tym, jak zostali zbawieni. Po co więc dawać im jeszcze jedną możliwość potknięcia się? Po czwarte, słyszałem tę samą smutną historię wiele razy na przestrzeni dziesięcioleci - były alkoholik widzi, jak inny brat lub siostra pije wino do obiadu albo przychodzi do twojego domu i widzi, że masz piwo w lodówce. Myśli więc "skoro dla niego to jest w porządku, to pewnie dla mnie też" i pije jednego drinka. Tylko jednego. Po czym szybko wpada znów w niewolę. Czasami na lata. Więc twoja wolność, która może być całkowicie w porządku między tobą i Panem, ostatecznie niszczy drogocennego brata lub siostrę. Paweł odnosił się do tego w kontekście jedzenia składanego w ofierze bałwanom, ale zasada jest ta sama - "I tak przyczyni się twoje poznanie do zguby człowieka słabego, brata, za którego Chrystus umarł. A tak, grzesząc przeciwko braciom i obrażając ich słabe sumienie, grzeszycie przeciwko Chrystusowi. Przeto, jeśli pokarm gorszy brata mego, nie będę jadł mięsa na wieki, abym brata mego nie zgorszył". (1 Kor. 8,11-13). Wniosek jest taki, że powinniśmy kłaść większy nacisk na pomoc słabszym braciom i siostrom, niż na cieszenie się swoją wolnością. Po piąte, posługuję w wielu różnych kościelnych kulturach. Niektóre z nich również praktykują pełną abstynencję. Dlatego wybieram bardziej rygorystyczną drogę życia. Posługiwałem na przykład we Włoszech i Anglii. Odbyłem tam 40 podróży. Jadałem z innymi chrześcijańskimi liderami, którzy piją szklankę wina lub piwa przy jedzeniu. Nigdy nie widziałem ich upitymi ani nie miałem odczucia, by robili coś niewłaściwego. To ich kultura i to jest między nimi a Bogiem. Posługiwałem także w Azji, w większości w Indiach i nigdy nie widziałem, by wierzący pił tam alkohol. Podobnie w Afryce. Osobiście więc wolę żyć tak samo w obu kulturach, bo jeśli zapytają mnie o moje osobiste życie w tym surowszym środowisku, to mogę odpowiedzieć, że nigdy nie piję. Po szóste, Pismo Święte mówi, byśmy byli trzeźwi i czujni (na przykład w 1 Piotra 5,8), a alkohol łatwo prowadzi do ospałości, nieprawidłowej oceny, rozlazłego myślenia i zachowania i jawnego pijaństwa. Ponieważ wierzę, że należy uciekać przed tym, co niszczy (np. 2 Tm. 2,22), biegnę ku trzeźwości, a uciekam od czegokolwiek, co prowadzi do pijaństwa. Po siódme, nie chcę zostać zniewolony przez jakiekolwiek ziemskie przyzwyczajenie (przez dziesięciolecia byłem czekoladoholikiem. Przez Bożą łaskę zostałem całkowicie uwolniony, tak jak od innych uzależnień żywieniowych). Łatwo jest stać się zależnym od tego jednego drinka, by się uspokoić, złagodzić ból, uciszyć lęki. Być może bardziej polegasz na tym jednym drinku niż na Panu? Może stajesz się od niego zależny? Może jeden drink przechodzi w dwa, trzy albo więcej? Pomimo kłamstw ciała i świata, grzech nigdy nie daje satysfakcji. Zamiast tego, prowadzi do kolejnych grzechów, potem do gorszych grzechów i zniewala. W którym kierunku prowadzi cię twoje picie? Czy wchodzisz teraz w alkohol, ogólnie rzecz biorąc? Czy próbujesz coraz mocniejszych trunków i zachęcasz swoich przyjaciół, by robili to samo? Bierzesz udział w imprezach z piciem, gdzie upajasz się swoją "wolnością"? Czy piłeś więcej, niż planowałeś, nawet lekko się upijając? Znów, nie gram tu Boga. Nie siedzę tu jako twój sędzia. Ale jeśli odpowiedziałeś "tak" na którekolwiek z ostatnich czterech pytań, to mogę ci niemal zagwarantować, że znajdujesz się na równi pochyłej w niewłaściwym kierunku i że niedługo twoja "wolność" zamieni się w niewolę. Dlatego mam osobiście problem z podejściem do służby na zasadzie "piwa i Biblii". Z jednej strony rozumiem, że kościoły chcą wychodzić grzesznikom naprzeciw tam, gdzie są i zapraszać ich na studiowanie Słowa w komfortowym środowisku. Ale w którym momencie ci grzesznicy słyszą przesłanie o pokucie, które zawiera w sobie także pokutę z pijaństwa? I jak wielu byłych alkoholików w kościele potyka się i upada z powodu tego środowiska? Powiem to znów - dzielę się swoimi osobistymi przekonaniami i dość dobrze znam argumenty, że ci, którzy nauczyli się pić umiarkowanie przez całe życie, nie będą mieli problemów i nie będą się upijać. W wielu przypadkach to prawda, jak w tradycyjnej żydowskiej kulturze, gdzie małe ilości wina stosuje się do różnych dań i obrzędów. Ale w kraju takim jak Ameryka, gdzie jest tak dużo pijaństwa i upadku, wolałbym się mylić w drogą stronę i po prostu nie mieć nic wspólnego z alkoholem w tym świecie. Nawet w czasach biblijnych, gdzie napoje alkoholowe mogły nie być tak sfermentowane jak dziś i gdzie większość wierzących z pewnością nie praktykowała pełnej abstynencji, nadal mamy to ostrzeżenie: "Wino - to szyderca, mocny trunek - to wrzaskliwa kłótnia; i nie jest mądry, kto się od niego zatacza." (Przyp. 20,1). Są dużo ważniejsze rzeczy niż jedzenie i picie. Dlatego apostoł Paweł napisał: "Królestwo Boże to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym." (Rz. 14,17). Wszyscy dążmy do "sprawiedliwości i pokoju i radości w Duchu Świętym" w sposób, jaki odpowiada królewskiemu kapłaństwu przed Bogiem. Autorem artykułu jest dr Michael Brown - chrześcijański apologeta, publicysta, posługujący, autor książek i programów telewizyjnych. Na podstawie: Charisma News Zobacz także: Podano 50 powodów, dlaczego chrześcijanin nie powinien pić
dlaczego nie piję alkoholu